Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawa autorskie/copyright. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawa autorskie/copyright. Pokaż wszystkie posty
Miniatury a prawo autorskie? Dywagacje nad praktycznym zastosowaniem "dozwolonego użytku" do tworzenia miniaturowych opakowań produktów już istniejacych.

Miniatury a prawo autorskie? Dywagacje nad praktycznym zastosowaniem "dozwolonego użytku" do tworzenia miniaturowych opakowań produktów już istniejacych.

 

             Właśnie znalazłam zaległy post a właściwie przygotowanie do niego 🙈🙊 

              Pisałam w początkowych postach tego bloga  (i późniejszych też) o miniaturach i prawie autorskim i zastanawiałam się czy mogę wykorzystywać już istniejące części pełnowymiarowych opakowań oraz części ich miniatur (drukowanych w prasie lub udostępnionych w ramach tzw. freebies) do tworzenia swoich zestawów miniatur. Patrz post: Moje chipsy czy nie moje chipsy...?

             Już 5 lat temu napisałam do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego maila z prośbą o wyjaśnienia nurtujących mnie kwestii i oprócz zacytowania przez nich praktycznie całego materiału o prawie autorskim (o którym czytałam w ustawie!) nie znalazłam odpowiedzi na moje pytania, bo to nie leży w gestii MkiDN! Radzono mi napisać do Urzędu Patentowego RP ale prawdę mówiąc zapomniałam o tym mailu i kilka mc-y temu wysłałam do MkiDN powtórnego maila z tymi samymi pytaniami, ale nie dostałam do dziś żadnej odpowiedzi. 

             Dziwny to fakt, że świat zmienia się w tempie błyskawicznym a prawo jak zwykle nie nadąża za rzeczywistością! Pewnie przez 5 lat wiele się zmieniło w kwestii prawa autorskiego ale zdaje się, że ustawy nie znowelizowano. Może dlatego mnie olali bo nie maja nic nowego do powiedzenia?

             Tak czy siak chciałam przedstawić moje próby ustaleń w tej kwestii, żeby później nikt się nie czepiał że naruszam czyjeś prawa do znaków towarowych i robię to celowo i z premedytacją. Po prostu wykorzystuję możliwość dozwolonego użytku do tworzenia mini opakowań istniejących już produktów jak to od 8 lat robią (robiły?) modeliniarki. Nie wiem tylko czy moje działania wchodzą jeszcze w zakres legalnego wykorzystywania cudzych "dzieł" czy nie ?

            Od 2012 r. kiedy zaczynałam się interesować wyrobami z modeliny, widziałam jak te najpopularniejsze w branży biżuterii z modeliny rękodzielniczki, robiły słodycze wykorzystując logo producentów czekolady i właściwie nikt nie umiał odpowiedzieć czy to legalne czy nie? Skoro one mogły "podrabiać" prawdziwie kostki czekolady w wersji  modelinowej to dlaczego ja nie miałabym zrobić miniatur chipsów w opakowaniu ze znanym logiem? Właściwie to nie jest wypuszczanie na rynek podróbek produktów (jak. np klocki łudząco podobne do znanych serii Lego ale bez logo owej duńskiej firmy, choć praktycznie identyczne jak oryginał) bo nie są to wersje pełno gabarytowe z zawartością w środku, udające ten a nie inny produkt na półce sklepowej.

         Nadal się głowię nad tymi zagadnieniami, choć już coraz rzadziej robię miniaturki. Po prostu nie jest to zajęcie z którego mogłabym czerpać dochód w przyszłości, a na Etsy jest mnóstwo sprzedawców którzy są lepsi ode mnie więc nie ma sensu  dalej się szkolić w tym temacie. Pozostaje okazjonalne robienie miniatur na sesje zdjęciowe moich lalek przy okazji jakiś świąt.


Jeżeli wiecie coś o kwestii wykorzystywania znaków towarowych w tworzeniu miniatur to dajcie znać w komentarzu. Chętnie rozwieję swoje wątpliwości.











              Uwaga! Załączniki dodane przeze mnie w mailu to realnie istniejące miniatury, na które można natrafić w necie. Wykorzystałam je również w ramach dozwolonego użytku - ściągnęłam zdjęcia by przy ich pomocy zobrazować sytuacje o które mi chodziło. Nie potrafię na dzień dzisiejszy podać autora każdego z tych mini dzieł, jednakże nie chodziło mi o  rozpowszechnianie ich w celu komercyjnym, tylko osobistym- wyłącznie jednorazowo w ramach maila do Ministerstwa.


             Na koniec moje wyroby - wersje mini znanych producentów (ciasteczka kupiłam gotowe w SH ale nie ulega wątpliwości że robiła je inna miniaturzystka:)





Dlaczego Mattel rozpościera cenzurę nad lalkami, które nie są Barbie? Moje listy w sprawie naruszania praw autorskich i odpowiedzi od firmy.

Dlaczego Mattel rozpościera cenzurę nad lalkami, które nie są Barbie? Moje listy w sprawie naruszania praw autorskich i odpowiedzi od firmy.


                    Obiecałam że podzielę się odpowiedzią od firmy Mattel dotyczącą wyjaśnienia w jaki sposób naruszam ich prawa autorskie wystawiając lalki na Allegro (patrz posty : Acta 2 zaczyna działać , Allegro znów cenzuruje aukcje starych lalek ), ale niestety nie doczekałam się odpowiedzi, choć wysyłałam kilka maili i zadawałam pytania przez Instagram w DM.Niestety do dnia dzisiejszego nie otrzymałam żadnej odpowiedzi!

Poniżej macie screeny moich maili do Mattel.







                   Lakoniczna automatyczna odpowiedz od Mattel że odpiszą  w ciągu 6ciu tygodni (jak uznają za stosowne!). Mija prawie rok i 0 odpowiedzi z jakiegokolwiek działu!





                   Poprzednio zablokowane aukcje dotyczyły lalek a w ostatnim upomnieniu nawet moich ręcznie robionych miniatur! Nie wykorzystałam do ich tworzenia wizerunku "najsłynniejszej lalki świata" ani loga Mattel a mimo to i tak się przyczepili! Do czego ja się pytam? Bo miniatury miały być dla Barbie ale nie produkowane przez Mattel tylko przez inną firmę czyli mnie? (choć tu nie ma mowy nawet o firmie ale w polu producent trzeba było podać kto zrobił, więc wybrałam opcję : "inna")! To już zakrawa na paranoję!
 Na razie nie mam podobnych cenzorów bo w opcji firma gdy udostępniam miniatury w kategorii Barbie wpisuje firma "Barbie" (choć powinno być Mattel- zobacz post o Allegro na moim 2gim blogu: Dlaczego allegro "wykańcza finansowo" drobnych sprzedawców...? )





Mieliście kiedyś podobne kłopoty? Podzielcie się spostrzeżeniami w komentarzu!

Allegro znów cenzuruje aukcje starych lalek!/Censorship on vintage dolls at the online auctions

Allegro znów cenzuruje aukcje starych lalek!/Censorship on vintage dolls at the online auctions


                  I znów podobna sytuacja jak 2 posty temu- usuniecie aukcji z powodu "naruszenia praw autorskich". Tym razem poszło o lalkę Christopher od Palitoy z lat 70tych!
                  Pisałam w poprzedniej sprawie do Mattel celem wyjaśnienia sytuacji ale do tej pory nie otrzymałam odpowiedzi mimo iż mail był pisany po angielsku i nie musieli zadawać sobie trudu z jego tłumaczeniem. Podejrzewam że chodziło o to że wystawiłam lalki w kategorii "Barbie" a one przecież miały innego producenta niż producent słynnej ikony! (w przypadku Jem to Hasbro a w przypadku mojego repaintu Ariany wstawiam firmę jako "inna" nie Mattel). Może poszło o wstawienie lalki która w opisie aukcji nie miała nazwy Mattel mimo iż była wystawiona w kategorii Barbie?
                 Nie wiem o co poszło z Christopherem bo raczej nie wystawiałam go w kategorii Barbie a w opisie aukcji nie było firmy Palitoy dlatego wybrałam opcje "inna". O co chodzi k..wa nadal nie wiem! Napisałam o odpowiedź do Allegro i zobaczymy. Ponowię mail do Mattela ale jak nie odpiszą to i tak wstawię tu kan żeby sprzedający podobne lalki jak ja mogli wyciągnąć wnioski na przyszłość.
                Niedługo nie będzie można wystawić żadnej starej laki bo będą naruszały jakiekolwiek prawa autorskie!
Niestety takie portale jak OLX nie rozwiążą moich lalkowych problemów ze zbytem bo tam też zdzierają za opublikowanie ogłoszenia (sprawdziłam- nawet jak chcesz wystawić ciuchy to musisz zapłacić!) Porażka na całego. Zostają giełdy staroci albo wywalenie do kontenera na odzież!
          





                Ciekawe co ja zrobię z miniaturami nad którymi ślęczałam ostatnie 5 lat? Dodawałam że poczta z.w.a.r.i.o.w.a.ł.a  i teraz za wysłanie koperty przekraczającej 2 cm wys. zdzierają 18, 30 za priorytet i ponad 15 zł za ekonomiczny? Ciekawe kto zapłaci połowę wartości zestawu za przesyłkę?
                Już nawet nie chce mi się obrabiać zdjęć na aukcje. Poprzednie zestawy nie przypadły ułożeniem przedmiotów do gustu kupującym i chciałam je "przemodelować". Widzę jednak że to nie ma sensu, tak jak to całe lalkowe blogowanie. Już nawet nic chce mi się robić lalkom zdjęć a mam nową "starą" szafę dla Barbie i przemalowaną własnoręcznie kuchnię dla tejże, która chciałam obfotografować ale przestaje mnie to bawić. Właściwie i tak poza 3-4 osobami nikt już tu nie zagląda a ja jak widać nie umiem się promować tak żeby ludzie chcieli wpadać na tego bloga. Konto na Insta to też porażka bo jak widzę nikt nie lubi moich repaintów (po cholerę zmywałam makijaż Monsterkom- mogłam sprzedać fabryczne!) a jedynie parę osób lakuje modelinowe żarcie na deseczkach 😭


              Kilka zdjęć mam zaległych jak również parę lalek do pokazania więc jeszcze trochę postów będzie a potem zobaczymy. Może nastąpi bardzo długa pauza albo w ogóle likwidacja bloga? Chciałam jeszcze spełnić moje marzenie o lalkowym projektancie J. P. Bezguścianie vel Badtasteman (nawet znalazłam już okaz godny zrepaintowania), mam pomysły na nowe postacie na tym blogu i trochę modeliny w zapasie ale całe moje cholerne życie musiałoby się zmienić na lepsze żebym mogła nadal prowadzić to ustrojstwo!


ACTA 2 zaczyna działać! Czyli krótko o cenzurze firmy Mattel na lalki ooak/Barbie is censoring vintage dolls made by Hasbro and dolls repaints

ACTA 2 zaczyna działać! Czyli krótko o cenzurze firmy Mattel na lalki ooak/Barbie is censoring vintage dolls made by Hasbro and dolls repaints


                  Dziś dostałam maila od Allegro że moje aukcje zostały usunięte ponieważ naruszyły prawo autorskie. Pytam się czyje?
                  Sprawa dotyczyła 2ch lalek: 1sza-OOAK Ariana Grande- tą jeszcze mogę zrozumieć bo być może naruszyłam prawo do wizerunku artystki wzorując na niej mój repaint 😱 i 2ga -Jem and The Hollograms- tą ni jak nie idzie mi zrozumieć! Jak lalka produkowana przez firmę Hasbro z oryginalnym wyglądem z fabryki narusza czyjeś prawo autorskie? Może narusza prawo do wizerunku kreskówki z lat 80tych? Ale to chyba przez firmę produkującą lalki z tej serii a nie kolekcjonera który chce sprzedać lalkę która ma 30 lat i to nie on ją zrobił tylko fabryka!
                  Dochodzimy przez cenzurę europejską do upadku repaintu wzorowanego na znanych osobach!(ciekawe czy za oceanem jest to samo?) Niedługo Noela C. zakują w kajdany bo przecież "zmalował" tyle znanych osobistości ze świata filmu i muzyki że naruszając ich prawo do wizerunku powinien chyba resztę życia spędzić w kamieniołomach?😑 (oczywiście to była ironia!).


                 Wrzucam maila tak dla przestrogi dla tych którzy chcieliby zmalować swojego idola w lalkowym wydaniu i nawet podzielić się nim z innymi , którzy być może chcieliby go przygarnąć do swojej kolekcji.






                 A oto przyczyny naruszenia prawa!: [Ariane trzebaby inaczej nazwać bo wiem że nie jest idealnym odwzorowaniem artystki. Po co się kłócić z Cenzorem, wystarczy zmienić nazwę i po kłopocie?]





P.S.Czekam na maila zwrotnego w sprawie mojego "zażalenia" Ciekawe co odpiszą 😑


EDIT 23.04.2019.  
               Oto odpowiedź od Allegro, z której wynika że firma Mattel (tak ta produkująca Barbie!) ma wąty co do moich aukcji bo naruszają jej prawa własności intelektualnej?! Jak to się ma do Jem która nie była zrepaintowana??? Każą mi jeszcze pisać maile po angielsku żebym się mogła dowiedzieć o co kaman!
              Moi mili jesteście właśnie świadkami upadku sztuki repaintu .Oj drżyjcie Monsterki bom miała was właśnie przemalować!




ENGLISH:
               Answer from Allegro (online auction service): Mattel says that my dolls selling on auctions ("Sharpay from HSM" repainted as Ariana Grande and  "Jem and Hollograms" vintage made by Hasbro in 1985 ) violate their intellectual rights! In what way??? F.ck!

Prawo autorskie do przemalowanych lalek i monstery na kanapie/Monster high repaint- copyrights for artists

Prawo autorskie do przemalowanych lalek i monstery na kanapie/Monster high repaint- copyrights for artists


       Jako że dziś mamy "Dzień książki i Praw autorskich" to muszę wtrącić parę przemyśleń (nie książkowych) które nasunęły mi się po lekturze wątków na jednym z lalkowych polskich forów (tak tego na którym większość ma straszne sny po zobaczeniu mojego tutorialu na handmade Bjd o imieniu Eva- patrz. ramka obok, zdjęcie z napisem Tutorial). 

              Z ciekawości przeczytałam posty na temat repaintów i lalek OOAK a także "Vademecum o BJD" z postami o recast-owej burzy:(


       Odniosę się tylko do OOAK'ów i repaintów jako że, nie posiadam żadnej BJD

 (Eva wylądowała w koszu - tylko łydki zostały bo były najlepsze:) 

         Przeraziły mnie wpisy dotyczące prawa autorskiego odnośnie do lalek. Nie wiem jak wiadomości podawane na forum mają się do polskiego prawa autorskiego (które nota bene nie nadąża za technicyzacją) ale jeżeli to prawda, że muszę mieć zgodę firmy produkującej lalki na zrobienie np. filmu czy koszulki z  wizerunkiem mojej OOAK powstałej na bazie "kawałka plastiku" (choć sama ją przemalowywałam) to "adios pomidores"- i umarł w butach!

 

                Czy repaint nie jest nową forma sztuki? 

       Czy ja jako autor dzieła pt. "zrepaintowana lalka OOAK- jedna jedyna i więcej nie będzie" nie mam prawa uwieczniać mojego dzieła gdzie chce (w granicach prawa), bez zgody innych podmiotów odpowiedzialnych za dostarczenie mi materiałów na nią? 

       Taka lalka to nie jest już "zabawka" jakich miliony na świecie ale "dzieło sztuki" (no dobra umownie- bo dzieło jest, sztuka też- bo repaint to jakaś forma sztuki plastycznej w końcu, a co do samego znaczenia słowa to już oceńcie sami). Lalka firmy X to dla mnie tylko materiał wyjściowy- traktowany tak samo jak półprodukty do tworzenia biżuterii. Chyba nikt nie pomyślałby że trzeba mieć zgodę wytwórcy np. przekładek do koralików, by zrobić zdjęcie gotowej bransoletki stworzonej własnoręcznie, z użyciem takowych? Paranoja i tyle! 

      Po "obróbce" lalka nie jest już produktem firmy X , bo go nie przypomina! To mój wytwór chociaż nie zrobiony od początku do końca własnoręcznie.
                

      A co z firmami no name (chińskimi) produkującymi "towary -podróbki" lub "zbliżone do oryginału"? 

      Przecież skoro nie ma logo na ciele ani głowie to nie wiadomo kto jest posiadaczem praw autorskich do sculptu (mixed - głowa np.MH a ciało jak od Bratz), choć lalka przypomina produkt światowej firmy? Nie ma logo więc światowa firma też nie ma prawa do tego produktu bo właściwie to produkt podobny (ma więcej elementów różnych wiec nie może być uznany za plagiat) a nie od poczatku do końca skopiowany?  

Co z repaintem takich lalek?

     Można je nagrywać na wideo i umieszczać wizerunek np. na pamiątkach czy nie? A co z ludźmi pokazującymi na YT  swoje kolekcje lalek albo sposoby repaintowania? Oni też muszą pytać o zgodę na pokazanie lalki?


     Sorry ale ja wychodzę z założenia że, skoro kupiłam dany produkt to mogę z nim zrobić co chce- zniszczyć, wyrzucić, dać psu do zabawy- nikt nie będzie mnie rozliczał z tego, do czego go użyłam! 

      Firma produkująca daną "zachciankę" nie pozwie mnie do sądu za użytkowanie niezgodne z przeznaczeniem. Nie ma nigdzie takiego prawa.  

      Dlaczego problem się pojawia przy "przekształceniu" lalki? Może firma X powinna domagać się poszanowania swoich praw autorskich od dziewczynek obcinającym lalkom włosy i gryzącym ręki?  Smutne że choć na świecie jest tylu repainterów, to de facto działają oni "nielegalnie" albo wręcz przeciw interesom firm! W końcu zarabiają na repaintach "cudzych" wytworów!


      Ostatnimi czasy przekonuję się (albo inni chcą mnie przekonać) że, żeby być jakimkolwiek artystą- rzemieślnikiem, fotografem czy plastykiem- trzeba wszystko robić samemu! Tak... tzn. żeby zrobić zdjęcie w stylu "food photography" trzeba by było piec swój chleb (najlepiej taki jakiego nie ma żadna piekarnia), robić swój dżem i do tego wystrugać komplet sztućców o raz ulepić naczynia z gliny, żeby nie naruszyć praw autorskich innych podmiotów- czyli wytwórców przedmiotów które chcemy uwiecznić na fotografii (nie mówiąc już o filmie!). A nuż właściciel firmy produkującej dżem pozwie nas do sądu za np. niezgodne z przeznaczeniem wykorzystanie wizerunku owoców wyjętych z jego słoika? Paranoja!

 
     Na co dzień widzę w internecie jak prawo autorskie rzeczywiście funkcjonuje- ludzie fotografują to co chcą, kręcą filmiki wpasowując w kadr wszystko co można nagrać i nie zawracają sobie d... zgodą kogokolwiek, kto nieumyślnie nawinął się pod rękę! 

      Czasem mam wrażenie, że tylko ja się przejmuję tym co pomyślą inni gdy naruszę czyjeś prawo autorskie. Większość internautów ma to gdzieś. 

      Nastolatki masowo kopiują czekoladki z modeliny z napisem jednej z firm i nie przejmują się ani prawem autorskim ani towarowym (np. karami za wykorzystywanie zarejestrowanego znaku towarowego). Dlaczego to mnie nigdy nic nie wolno a innym tak!

Jakieś sugestie albo wyprowadzenia z błędu? Piszcie w komentarzach. Może to ja źle rozumiem otaczającą rzeczywistość?


Na koniec "moje" (nie moje?) monstery na kanapie. Zoom repaintów wkrótce!


Moje chipsy czy nie moje chipsy- oto jest "autorskie" pytanie?


                   Post z cyklu pytania o prawa autorskie...

                  Przekopałam "prawie" cały internet w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie- czy to moje chipsy czy nie moje??? Tak poważnie to szukam podstawy prawnej, dającej mi wolne światło w używaniu miniatur opakowań "popularnych" firm, bo nie wiem czy wycinając całość lub cześć "frontowego opakowania" z gazetek reklamowych- naruszam prawo autorskie, prawo do dysponowania znakiem towarowym (inne???) czy też nie?
                W skrócie: wysłałam mejla do jednej z kancelarii z bezpłatnymi  poradami na "mój powiat" z pytaniem tego typu:
 " Od pewnego czasu tworzę miniatury- zwłaszcza jedzenia i chciałam zapytać czy naruszam prawo gdy wykorzystuję miniatury opakowań wyciętych z ogólnodostępnych gazetek reklamowych? Czy wycinając np. część lub całość przedstawionego w gazetce opakowania produktu i naklejając je na miniaturowe opakowanie zrobione przez siebie, lub też sklejając razem 2 identyczne wycinki, naruszam znak towarowy i prawo własności firmy, do której on należy? Nie zrobiłam jeszcze zdjęć "swoich" produktów, ale chodzi mi o podobne opakowania jak tu: Paris miniatures ORAZ My delicious bliss - tyle że ja nie drukuję całego opakowania tylko wycinam "przód" z gazetki. Jeżeli mogę wykorzystywać w tworzeniu miniaturowych opakowań produktów używany przeze mnie teraz sposób, to proszę o wskazanie konkretnej podstawy prawnej. Nie chcę by ktoś mnie ciągał po sądach za naruszenie znaku towarowego lub jego bezprawne użycie.[...]"

P.S. W "polu kontaktu" trzeba było podać PSL- mam nadzieję, że mnie nie ściągną za podanie niewłaściwych cyfr- w sumie to strona nie miała żadnego szyfrowania (https) wiec nie wiem, kto ma dostęp do moich danych i jak je może wykorzystać dlatego nie ryzykowałam podania właściwych cyfr. Może nie przyślą żadnego pisma grożącego odsiadką za podanie fałszywego PSLa?
PSL znaczy się PESEL- nie ugrupowanie polityczne!

Właśnie robię coś podobnego do "preparating boards" wiec muszę mieć pewność czy mogę umieszczać na nich produkty nie ze swoim logo...Jeżeli ktoś zna odpowiedź na moje pytanie, to niech je poda w komentarzu, plissssssssss!!!

Prawa autorskie II/Copyright part II


         Czytając ostatnio wątek o 'plagiatach i inspiracjach biżuteryjnych' na jednym z babskich forów internetowych, przyszło mi na myśl kilka refleksji (niektóre są rozwinięciem 1-go postu na tym blogu). Otóż podstawowe pytanie brzmi "gdzie (w przypadku biżuterii- bo o tym mowa) kończy się inspiracja i zaczyna się plagiat?". W internecie (ale nie tylko) można znaleźć masę identycznych pomysłów na biżuterię z modeliny np. słodycze- różniących się jednak estetyką wykonania lub nieznaczną modyfikacją elementów składowych. Pojawia się wtedy pytanie: "Czy wszyscy kopiują dzieła jednego wybitnego w tej dziedzinie artysty (lub kilku), chcąc mu dorównać, czy wpadają niezależnie od siebie na identyczne pomysły?" Jeżeli widzimy np. kolczyki w kształcie jabłek z modeliny to nie trudno wpaść na pomysł by zawiesić tam też gruszki czy śliwki. Wielu artystów może przecież wpaść na ten sam pomysł, prawda? Jak udowodnić komuś, że to my pierwsi wpadliśmy na pomysł zrobienia kolczyków z modeliny w kształcie śliwek? No cóż prawda jest taka, że popularne wzory (słodycze, owoce, wzory geometryczne itp...) mogą być tworzone niezależnie od inspiracji innymi dziełami - czasem wystarczy spojrzeć na jakiś obiekt- dajmy na to soczystą gruszkę, by chcieć posiadać kolczyki z takim motywem. Robienie więc swojej biżuterii (z  modeliny) wykorzystując znane i dostępne już wszystkim  motywy, w moim odczuciu nie może być uznane za plagiat (a przynajmniej nie powinno być)- to tylko inspiracja rzeczywistością. 
         Inaczej jednak sprawa ma się z dokładnym odwzorowaniem pracy kogoś kto stworzył ją w oparciu o jakąś inspirację lub stworzył swój nowatorski pomysł (dajmy na to: różowe, 3 piętrowe ciastko z czarna bitą śmietaną i żółtymi wiśniami oraz błękitną posypką). Jeżeli zrobimy np. taką samą babeczkę z modeliny jak ktoś u kogo taką pracę widzieliśmy a wiemy że tylko ona zrobiła taką rzecz (damy takie same kolory, ten sam wzór, takie samo ułożenie elementów) to można wtedy powiedzieć ze popełniamy świadomy plagiat. Ale co w sytuacji gdy wpadliśmy na ten sam pomysł nie widząc wcześniej prac innej osoby (po prostu pewnego dnia nas olśniło!), lub zrobiliśmy swoją kierując się tutorialem zamieszczonym przez kogoś w internecie lub ogólnodostępnej gazecie czy książce? Z prasy może korzystać niezliczona ilość twórców  i co wtedy? Kto ma patent na dzieło? Ten kto zamieścił popularny już wzór, ten kto 1-szy nabył gazetę i wykonał na jej podstawie swoją  pracę czy jeszcze ktoś inny? O ile robienie wzorów  pokazanych w specjalistycznej  prasie nie może być uznane za plagiat (no chyba że ktoś opublikował pomysł kogoś innego i podał za swój)- bo twórca wzoru ucząc nas jak się go robi, zgadza się  na zrobienie takiego samego wzoru przez nas; to w pierwszym przypadku odpowiedź nie jest jednoznaczna.
        Czy jeżeli robiąc biżuterię skorzystam z tych samych elementów (koralików, przekładek,), które wykorzystał już ktoś inny, ale inaczej je ułożę, to czy mogę zostać posądzona o to, że świadomie kopiuję cudzą pracę, nawet jeżeli jej uprzednio nie widziałam? Zdarza się, że ludzie korzystający z tego samego źródła zaopatrzenia tworzą podobne wzory wykorzystując dostępne tam materiały. Jak udowodnić że wpadłam na ten sam pomysł co ktoś inny jeżeli moją jedyną inspiracją były same elementy biżuterii a nie inna praca? Co w przypadku gdy opublikuję swoją pracę (zrobioną wcześniej ale zaprezentowaną światu później) po publikacji takiego samego wzoru przez inną osobę? Jak udowodnię że nie zrzynałam z jej pomysłu ba, nawet zrobiłam go wcześniej niż ona? Często mi się zdarza, że mam w domu masę rzeczy (np.zawieszek z modeliny) które zrobiłam jakieś kilka m-cy temu i nawet nie sfotografowałam bo czekam na pozostałe elementy, które pozwolą mi dokończyć dzieło. Nie lubię pokazywać ludziom nieskończonych rzeczy- skończone są kwintesencją jakiegoś pomysłu, a niedokończone to luźne skojarzenia. Co jednakże w przypadku, gdy pokażę skończone dzieło za kolejnych kilka m-cy a w tym czasie ktoś wpadnie na pomysł zrobienia takich samych elementów jak ja i pokaże je światu zanim ja pokażę swoje?
         Co wtedy gdy,  ktoś posądzi mnie o świadomą kradzież swojego pomysłu, chociaż ja wpadłam na niego wcześniej ale zaprezentowałam później? Hmm....pozostaje się sądzić - oczywiście na rozprawie sądowej o naruszenie praw autorskich a tam dowody mogą być 2:
  1. Gdy zdjęcia zrobiliśmy dawno, wrzuciliśmy na kompa ale nie zdążyliśmy odpowiednio wcześniej opublikować to: można  przedstawić dowód w postaci zapisanych na dysku zdjęć z datą ich powstania oraz zapisanym autorem (te info są dostępne we właściwościach danego pliku graficznego, ale zawsze po wrzuceniu zdj na kompa trzeba tam wejść by je uzupełnić)- gorzej jeżeli opublikowaliśmy zdjęcia 'po kimś', ale nie zrobiliśmy ich wcześniej tylko  chwilę przed publikacją, ale wtedy...
  2. ...można poprosić o poddanie się testowi na wariografie by udowodnić swoją niewinność (wątpię jednak, by sąd nakazał taki test w tak 'błahej' sprawie, no chyba że jesteśmy międzynarodową potężną korporacją, która stworzyła unikatowy projekt i mamy kupę kasy by bić się o swoje dobre imię)
A co z tzw. freebie (np. te z Graphicsfairy- patrz moja lista blogów)? Jeżeli ktoś  publikuje np. zdjęcia i udostępnia innym na zasadzie "bierz dla siebie i rób co chcesz ale nie handluj"- czy dzieła stworzone na podstawie takiego zdjęcia to nasze oryginalne dzieła? Co jeśli ktoś wykorzysta te same darmowe zdjęcia i użyje np. w kolarzu tak samo jak my i doda nawet inne podobne do naszych pozostałe elementy, chociaż stworzył swoją pracę niezależnie od naszej, ale z inspiracji tym samym zdjęciem? Czy korzystając z takich samych serwetek do decoupage'u nie można ozdobić jakiegoś przedmiotu tak samo ja tysiące innych ludzi? Kto dysponuje wtedy prawem autorskim do tego dzieła- każdy z tysiąca ludzi, którzy wykonali je tak samo, bo przykleili serwetkę z tym samym motywem na tekturowe pudełko i polakierowali, czy też np. ten, kto pierwszy zdążył opublikować efekt swojej pracy nim inni powrzucali zdjęcia swoich zrobionych niezależnie od niego przedmiotów? Na te pytania musicie odpowiedzieć sobie samemu, ale ja uważam że nawet wykorzystując gotowe materiały zakupione w sklepie i tworząc coś w oparciu tylko o własną wyobraźnię i kolor czy fakturę przedmiotów leżących przed sobą, a nie zdjęcia prac innych osób- mamy prawo nazwać siebie autorem takiej pracy i nie zgadzać się by inni świadomie i z premedytacją kopiowali nasze pomysły i na nich zarabiali (ci, którzy notorycznie kopiują czyjeś prace pewnie nie robią tego przypadkiem i na pewno nie dlatego by w ten sposób oddać hołd naszej twórczości)!
        Kwestia praw autorskich nie jest taka prosta- nie zawsze ten kto pierwszy opublikował jakiś wzór jest jego pierwszym, a nawet jedynym autorem! Kwestia inspiracji też jest niejednoznaczna- na ile projekt musi być inny od inspiracji by nie można mu było zarzucić plagiatu? Na 80-%? Czasem widzę niemal identyczne wzory np. popularne w latach 50-tych a wracające do łask dziś, bransoletki z charmsami (mniej więcej coś takiego jak moja fioletowa bransoletka inspirowana kolorami czekolady Milka- tylko że z metalowymi elementami). Wiele kobiet (bo to głownie one zajmują się tworzeniem takiej biżuterii) komponuje podobnie skonstruowane bransoletki, zmieniając tylko układ elementów i kolorystykę. Jakby wrzucić te wszystkie dzieła do 1 worka to człowiek, który by je stamtąd wyciągał i nie wiedział że mają kilku rożnych twórców- oceniając stylistykę mógłby odnieść wrażenie że pochodzą one od jednego autora a przecież nie są identyczne! Czy można tu mówić o inspiracji czy plagiacie -"Ja jako pierwsza stworzyłam taką bransoletkę inspirując się zdjęciami retro biżuterii, wiec ty nie masz prawa robić nic w tym stylu, chociaż nie ja go wymyśliłam tylko odwzorowałam bo był on powszechnie znany i popularny 60 lat temu?".
         Czasem myślę, że oryginalność możliwa jest jedynie w innych dziedzinach kultury - w filmie, muzyce i ...prasowej reklamie perfum!
Piszę ten przydługi post bo jestem pewna, że prędzej czy później ktoś może mi zarzucić że korzystam z jego dorobku, chociaż nigdy specjalnie nie skopiowałam czyjegoś wzoru- często układam biżuterię inspirując się dostępnymi przed oczami: koralikami, metalowymi elementami i mnóstwem bibelotów, które znajduje gdzieś pochowane po szafkach. Nawleczenie paru koralików na żyłkę czy szpilkę to łatwa robota- nie jest to szczyt arcydzieła złotniczego, wiec nie czarujmy się - kolczyk skomponowany z 2-ch koralików i przekładki nie jest wielkim wyczynem i każdy może zrobić taki sam jeżeli tylko kupi podobne lub te same elementy w sklepie. Podobieństwo prac więc może nie być zamierzone, a często bywa nieświadome.

P.S. Jak będę zamieszczać kolejne posty biżuteryjne i znajdą się wśród moich prac te, które mogą być już powszechnie znane i oklepane lub też niewidziane nigdzie indziej ale z adnotacją, że rozwiązanie użyte do tego projektu to nie do końca mój pomysł, to zawsze podam źródło swoich inspiracji!

Uwaga- przemyślenia na tym blogu są Copyright by Besu- proszę o tym pamiętać i jeżeli kiedykolwiek zdarzyłaby się taka sytuacja, że ktoś(z niezrozumiałych dla mnie przyczyn) chciałby pożyczyć sobie  jakąś moją wypowiedź lub zdjęcie- to proszę o zamieszczenie adnotacji, że pochodzą one właśnie stąd- z mojego bloga i że ja jestem ich autorem! Odstępstw od tej zasady nie ma i każde bezprawne użycie mojej twórczości nie będzie darowane!

Na początek kilka besusiowych słów o prawie autorskim! (uwaga- może i nudne ale ważne!!! )/ Besu have written several words about Copyright (maybe it's borning but important!!!)


                    Domniemanie każdy twórca, który przedstawia publiczności swoje dzieło jest  jego autorem ....ale- czasami to nie jest takie proste. Oczywiste jest, że ten kto wymyśli coś nowego, coś czego jeszcze nie było, jest autorem tego dzieła ( choć tu zdarzyć się mogą kradzieże pomysłu- ale to inny temat). Zdarza się jednak (zwłaszcza w dobie internetu), że niektóre dzieła są do siebie bardzo podobne lub wręcz takie same i wtedy pojawia się problem- czy ktoś kogoś skopiował czy wpadł na taki sam pomysł? Czy jest autorem (twórcą pomysłu) czy tylko wytwórcą czerpiącym z cudzych idei? Nie będę się rozpisywać o dosłownych "inspiracjach" (czy raczej przemyślanej taktyce kopiowania cudzych pomysłów) ale nakreślę kilka przykładów "dzieł podobnych niecelowo" i różnorodnego zastosowania tego samego motywu.
                  Wbrew pozorom wykonanie takich samych "kreacji", choćby w  przypadku biżuterii z półproduktów nie jest niemożliwe - wystarczy pójść do sklepu i kupić takie same koraliki jak tysiące innych ludzi. Gdy już mamy koraliki wystarczy kombinować w jakie wzory je połączyć. Jest wielce prawdopodobne, że posiadając taki sam zestaw koralików (jak ten tysiąc ludzi przed nami) skomponujemy w końcu taki sam wzór jak ktoś przed nami. I co wtedy? Gdy opublikujemy swoje wytwory np. na blogu to ktoś, kto opublikował swoje (identyczne ) prace przed nami może nam zarzucić plagiat! Co jeżeli nie możemy udowodnić że powstały wcześniej niż te czyjeś? Hmm... sprawa jest trudna bo czasami pomysł może przyjść do głowy wcześniej lecz z różnych względów trzeba czekać z jego realizacją (tak, tak mówię o miesiącach a nawet latach) i może się zdarzyć że w tym czasie oczekiwania ktoś wpadnie na taki sam pomysł i opublikuje go wcześniej od nas. Nie zawsze da się udowodnić że my pierwsi wpadliśmy na jakiś pomysł (brak zdjęć w odpowiednim czasie) ale zawsze można argumentować, że ludzie żyjący w oddaleniu od siebie, tworzą coś identycznego niezależnie od siebie. Weźmy na przykład plemiona żyjące w Amazonii- istnieją plemiona które nigdy się ze sobą nie kontaktowały a używają tego samego splotu liści do budowy domów. Nikt nie nauczył każde z nich jak zapleść liście by się nie rozpadały (no chyba że teoria o kosmitach jest prawdziwa) a mimo to  używają tego samego wzoru, który gwarantuje stabilność splotu. Czyż to nie jest potwierdzenie tezy o kreatywności ludzkiej niezwiązanej ze sobą? (Jeżeli ktoś szuka potwierdzenia przytoczonej przeze mnie tezy o plemionach z Amazonii niech ogląda program W. Cejrowskiego - w jednym z odcinków o tym opowiadał). Tak samo bywa w przypadku każdej ludzkiej wytwórczości- można stworzyć takie same wzory nie wiedząc że ktoś inny już je wykonał.

    • Jeżeli ktoś stworzy takie same kolczyki z dostępnych półproduktów nie musi to automatycznie oznaczać że skopiował pomysł od kogoś innego- mógł po prostu połączyć dostępne w sklepie elementy w taką samą kompozycję jak ktoś inny, kto kupił te same materiały. Każdy z nich jest autorem swojego dzieła mimo iż się one nie różnią (przykład: "korale" ze sztucznych pereł - jest mnóstwo firm na rynku sprzedających proste białe naszyjniki z perełek- wszystkie wyglądają identycznie a mimo to nie ma sporów o prawa autorskie bo pierwowzór zapewne powstał stulecia temu i nawet nie wiadomo kto pierwszy wpadł na pomysł stworzenia takiej biżuterii).

                 Czasami można inspirując się pracami innych wykorzystać popularny motyw w zupełnie innej kompozycji - to jest właśnie "inność" naszego dzieła- jesteśmy wtedy autorami zupełnie nowego wykorzystania popularnego motywu. Jeżeli ktoś zrobił kolczyki z modeliny w kształcie czekolady i dodał do niej kokardkę nie oznacza to, że nie możemy wykorzystać motywu czekolady w naszym projekcie.Wystarczy że dodamy elementy których ktoś przed nami nie skomponował z tą czekoladą i mamy zupełnie nowy świeży pomysł. Hmm... perturbacje pojawiają się wtedy, gdy ktoś inny też zechce dodać coś innego zamiast kokardki i na nieszczęście doda to samo co my! [Tak na marginesie co do kolczyków w kształcie czekolady z logiem znanej firmy produkującej słodycze (tak, tak firma na M) to trudno jest udowodnić kto pierwszy zaczął rozpowszechniać ten motyw. Nawet jeżeli uda się odszukać pierwotnego autora, to sprawa praw autorskich nie jest do końca jasna bo używa on loga do którego prawa autorskie posiada wspomniana firma- ale to już inny temat]

      • Jeżeli ktoś wykorzystał popularny motyw w innej kompozycji lub innym układzie kolorystycznym to stworzył nowy pomysł inne zastosowanie do istniejącego motywu i posiada prawa należne autorowi. Przykładowo widzę na czyimś zdjęciu babeczkę z modeliny w kolorze biało-czarnym i bardzo spodobał mi się ten układ kolorów. Czy jeżeli inspirując się nim wykonam torcik z modeliny a nie babeczkę to czy nie tworzę czegoś nowego czego jestem autorem? Lub gdy widzę że ktoś wykonał rogalika z modeliny- czy nie mam prawa zrobić rogalika z modeliny? Oczywiście będzie to mój wzór - różny od wzoru kogoś innego chociaż motyw ten sam. Idąc dalej mogę wpleść tego rogalika w zupełnie inną kompozycję - nie tylko jako śniadanko w domku dla lalek.

                 Piszę ten przydługi post dlatego że biorę pod uwagę (zawsze biorę pod uwagę różne sytuacje!) że ktoś inny może tworzyć takie same wzory biżuterii jak ja i wcale nie oznacza to że je u kogoś podpatrzyłam (czasem może być odwrotnie!) Nie kopiuje cudzych prac bo wiem ile wysiłku kosztuje stworzenie czegoś własnego, ale liczę się z tym że niektóre moje dzieła - zwłaszcza te z gotowych produktów, mogą być identyczne jak te, które już ktoś dawno temu zrobił a nawet opublikował (wystarczy że kupuje w tej samej hurtowni - jeden asortyment i stąd możliwość wykonania takiej samej biżuterii). Niestety całego internetu nie da się "przekopać" a nawet w przypadku znalezienia takiej samej pracy nie warto zaniechać własnej twórczości tylko starać się ją udoskonalać.    
             Proszę także by nie kopiować moich pomysłów prac przedstawionych na tym blogu (oraz zdjęć ani tekstów- są moją własnością i włożyłam naprawdę "trochę" pracy by poskładać je w jedną całość). Można się zawsze inspirować cudzymi pracami tak by stworzyć coś własnego i niepowtarzalnego - ale pamiętajcie: grunt żeby się inspirować a nie kopiować!

               Z tego względu że data dodania zdjęcia na bloga nie zawsze równa się dacie wykonania pracy, na swoich zdjęciach zamieszczam datę wykonania dzieła lub datę wykonania zdjęcia- jeżeli praca powstała wcześniej ale nie pamiętam kiedy. Zawsze pod zdjęciami będę opisywać kiedy powstał pomysł lub kiedy nastąpiła jego realizacja.

      Copyright © Besu-dolls and miniatures , Blogger